Istnieje również grupa ludzi oddających religijną cześć celebrytom, a więc gwiazdom współczesnej popkultury. Celebrities filmowi, serialowi, sportowi czy muzyczni bardzo często otoczeni są czcią natury wręcz religijnej. Najczęściej opisywanym w literaturze przedmiotu przypadkiem jest Król Rocka – Elvis Presley. Wielu akademików dowodzi, że stał się on dzisiaj zjawiskiem religijnym. Twierdzą oni, że po śmierci Elvisa wyłoniła się specyficzna religia, posiadająca własnych proroków (sobowtóry Króla), święte teksty (muzyka), uczniów (fani Elivsa), relikty (gadżety i pamiątki), pielgrzymki (Tupelo lub Graceland), świątynie (grób Króla) czy kościoły (Twenty-four-Hour Church of Elvis w Portland w stanie Oregon). Fani Elvisa często zaprzeczają, jakoby był on religijną ikoną oraz, że bycie fanem to specyficznego rodzaju kult. Być może czynią tak, aby nie narażać się na potępienie ze strony oficjalnych instytucji religijnych po to, aby nie być uznanym za fanatycznych ekscentryków lub, dlatego że nie utożsamiają (całkiem słusznie zresztą) kultu Elvisa z żadnym innym wyznaniem. To, że Elvis jest częścią religijnego krajobrazu, jest jednak oczywiste. Zjawiska, które dzieją się wokół kultu Króla Rocka to doskonały przykład prywatyzacji religii, tego że coraz częściej religia staje się ofertą skierowaną do indywidualnego klienta poszukującego na duchowym rynku dóbr tego, co dla niego najlepsze. Kult Elvisa jest zatem jedną z dostępnych religijnych ofert. Co ciekawe funkcjonować może jako dodatek do oficjalnych religii lub w oderwaniu od nich. Często zdarza się, że budując swoją prywatną religię, fani dołączają Elvisa do wyznawanej religii – na przykład utożsamiają Elvisa z Jezusem czy świętymi chrześcijańskimi. Wyznawca Elvisa widzi w Królu to, co chce w nim zobaczyć – świętego, uzdrowiciela czy męczennika. Zależy to od tego, jak ów wyznawca konstruuje swoją prywatną religię i jakie są jego religijne potrzeby.
Religijne czynności związane z kultem rockowego muzyka są bardzo różnorodne. Fani dekorują swoje domy gadżetami związanymi z Elvisem tak, aby spełniały rolę prywatnych miejsc medytacji oraz odosobnienia. Król objawia się swoim fanom w fantazjach na jawie czy snach, jest dla nich oparciem w trudnych chwilach. Fani śnią o kopulacji z Elvisem, twierdzą, że zostali przez niego naznaczeni, że żyje on nadal, dowodzą, że mają z nim dziecko. Prześcigają się w udowadnianiu cudów, których miał on być sprawcą, zbierają jego pot czy deski ze sceny, po której stąpał. Dla wielu fanatycznych wielbicieli oddanie Elvisowi jest ważniejsze niż jakakolwiek inna religia. Odbycie pielgrzymki do Graceland staje się ważniejsze niż pielgrzymka do Rzymu, Jerozolimy czy Mekki. Wyznawcy Elvisa mają swoje święta (Elvis Week), odprawiają rytuały (czuwanie nad grobem oraz składanie na nim prezentów). Ikony religijne zastępowane są przez gadżety związane z Królem.
Nie tylko jednak celebrities niosą znaczenia religijne. Niektóre popkulturowe, wielkie, ponadnarodowe koncerny można dzisiaj utożsamiać z religią. Te międzykulturowe przedsiębiorstwa, aby zachowywać spójność oraz przyciągać klientów z różnym wyposażeniem kulturowym, odwołują się do symboli, mitów, rytuałów działających na zasadach religijnych. Analizując takie marki jak Coca-Cola, McDonald’s czy Disney, autor używa terminu religia, mającego podkreślić znaczenie i potęgę jaką osiągnęły te korporacje. Autor sugeruje, że funkcjonują one podobnie jak wielkie, światowe religie. Opierają się na uświęconych przedmiotach (napój gazowany, frytki) czy symbolach (znak Coke, łuki McDonalda, Myszka Miki). Fundamentem ich działań jest wywoływanie emocji, tworzenie sloganów, składanie obietnic silnie oddziałujących na wyobraźnię. Firmy wielokrotnie tworzą mity związane z marką. Coca-Cola utożsamiana jest z postępem, modernizacją, kapitalizmem oraz wolnością zachodnich społeczeństw. McDonalnd’s z szybkim, nowoczesnym, racjonalnym, właściwym współczesnym ludziom, stylem życia. Disney z potęgą wyobraźni. Firmy mają swoje własne świątynie, do których udają się pielgrzymujący wierni, wyznawcy danej marki. Te świątynie to chociażby bary McDolandsa, Disneylandy czy Muzeum Coca-Coli w Atlancie. Szczególnie parki tematycznie Disneya można uznać za niezwykle skuteczne w wywoływaniu emocji i odczuć z pogranicza religii. Odczuć oderwania się od codzienności, wkroczenia w miejsce uświęcone, niecodzienne. Trzy korporacje to przykład zachodzącego na szerszą skalę ureligijnienia wielkich ponadnarodowych korporacji, operujących markami, których wpływ nazwać można religijnym. Marki funkcjonować mogą niczym religijne ikony.
Popkultura zatem sama staje się religią. Proces ten obserwować można było jeszcze przed zaistnieniem nowych mediów takich jak chociażby Internet. Ten ostatni ma jednak duże znacznie dla upowszechnienia sakralizacji kultury popularnej. Stanowi idealne środowisko dla tego właśnie procesu (nie trzeba dodawać, że tym sposobem podważa autorytet oficjalnych, tradycyjnych religii). Z dwóch powodów. Po pierwsze kultura popularna jest bardzo mocno związana z siecią. Internet stanowi nierozerwalną część popkulturowego krajobrazu. Jest medium, za pomocą którego rozprowadzane oraz reklamowane są popkulturowe teksty. Bardzo często sam jest platformą ich powstawania. Religia wyrosła z popkultury ma zatem w postaci elektronicznej sieci naturalnego sprzymierzeńca. Po drugie popkulturowe religie utożsamić można z różnymi nowymi ruchami religijnymi. Jeśli patrzeć na nie z tej perspektywy, Internet staje się dla nich doskonałym narzędziem rekrutacji i popularyzacji. Elektroniczna sieć jest doskonałym medium, za pomocą którego ich członkowie głosić mogą swoje poglądy oraz manifestować swoją religię. Także członkowie nowych religijnych ruchów opartych na zjawiskach popkulturowych. W sieci istnieją serwisy będące wyrazem kultu wobec filmów, seriali i innych różnorodnych zjawisk popkultury. Dla przykładu weźmy religię Jedi. W sieci istnieje całe mnóstwo serwisów z nią związanych. The Jediism Way, Temple of The Jedi Order, Jedi Praxeum, Church of Jediism, Jedi Church to tylko niektóre z nich. Co można na nich znaleźć? Chociażby bibliotekę świętych tekstów, kodeks etyczny religii Jedi, jej filozofię. Chętni, aby wstąpić na ścieżkę Mocy (absolut w religii Jedi), mogą za pośrednictwem wielu stron odbyć specjalny kurs tak, aby osiągnąć mistrzostwo w posługiwaniu się Mocą (bardzo często kurs ów zakończony jest egzaminem). Popkulturowe religie w sieci to oczywiście nie tylko Jediizm. To również kościoły związane z wspomnianymi globalnymi markami czy celebrytami. Wyróżnić można dwa rodzaje serwisów związane z kultem celebrytów. Pierwsze nazwać można mianem stron pomników, drugie stron ołtarzy. Pierwsze powstają po śmierci celebryty, mają na celu podtrzymanie pamięci o osobie, której oddawało się religijną cześć. Dobrym przykładem może być całe mnóstwo serwisów poświęconych Lady Dianie. Strony ołtarze to nic innego jak wyraz czci, idealizowanie żyjącego celebryty. Przykładem niech będzie związany z Królem Rocka The First Presleyterian Church of Elvis the Divine.

Zastanawiać się można, na ile wspomniane wyżej serwisy mają satyryczny oraz prześmiewczy charakter oraz czy nie są po prostu formą zabawy. Rzeczywiście wiele z nich może mieć taki charakter, nie można jednak odrzucać ich potencjalnego religijnego wymiaru. Z całą pewnością niektóre są formą pastiszu religijnych tematów oraz religijnego języka. Niektóre jednak tworzone są przez osoby, które wyznawanie jakiejś „popkulturowej” religii traktują bardzo poważnie. Mnóstwo czasu i energii, którą poświęca się na konstruowanie strony świadczy o tym, że w grę wchodzi coś więcej niż tylko wygłup, kawał czy zabawa. Konstruowanie serwisu zaspokaja ich potrzeby związane z byciem wyznawcą jakiejś religii. Nawet jeśli twórca serwisu miał na uwadze zabawę, nie ma gwarancji, że odbiorcy, którzy do niego dotrą, potraktują go zgodnie z intencją nadawcy. Dowcip i kawał jednej osoby stać się może świętością drugiej.
Opisane wyżej zacieranie granic między sferami popkultury i religii powoduje, że coraz częściej mamy do czynienia z sytuacją, w której trudno określić, kiedy kończy się religia, a zaczyna kultura popularna. Równie ciężko określić, czy w wypadku niektórych zjawisk popkulturowych mamy już do czynienia z religią. Zawodzić zaczynają dawno w naukach społecznych wypracowane definicje, trudno stworzyć jest nowe jasno odgraniczające te dwie sfery. Religia zaczyna się urynkawiać niczym popkultura, odbiorcy popkultury doznają duchowych uniesień. We wszystko to wplątuje się Internet. Sytuacja zdecydowanie jest interesująca z badawczego punktu widzenia.